Pokaż koszyk
Wrzesień 14, 2021

DESZCZOWA AURA W KOMPOZYCJACH ZAPACHOWYCH

Deszczowa pogoda roztoczyła nad nami nieco melancholijną aurę zbliżającej się jesieni. Wahania atmosferyczne końcówki lata mają swój niepowtarzalny urok, który wpływa na nasz nastrój i ogólne samopoczucie. Chociaż klimat potrafi malować wokół piękne pejzaże, na część z nas wpływa wyjątkowo refleksyjnie. Aby te refleksje były pozytywne nawet w najbardziej dżdżyste dni, podkreślamy aurę zapachami, które najpiękniej pachną właśnie w deszczową pogodę, w wilgotnym powietrzu i lekkim, rześkim chłodzie. Bo chyba każdy przyzna, że powietrze po deszczu pachnie pięknie.

CO PACHNIE „PO DESZCZU”?

Petrichor, geosmina i ozon, czyli „chemia” w naturze. To właśnie te związki odpowiadają za wilgotne, ziemiste aromaty, pojawiające się wraz z opadami deszczu. Charakterystyczny „zapach deszczu” uznawany jest za jedną z najprzyjemniejszych woni w przyrodzie, jest odprężający, świeży i rześki. Jak powstaje ta niezwykła woń? Jej obecność podczas deszczu zawdzięczamy aktynobakteriom Streptomyces, czyli mikroorganizmom żyjącym w glebie. Bakterie te biorą udział w procesie rozkładania martwej materii organicznej. Produktem ubocznym ich aktywności jest wspomniana geosmina - związek o ziemistym zapachu, wydalany podczas produkcji zarodników. Molekuły geosminy uwalniają się do powietrza w momencie zetknięcia kropli deszczu z ziemią oraz mieszają się z lotnymi związkami olejów pochodzących z roślin. Wówczas w powietrzu wyczuwamy petrichor – połączenie aromatycznych związków chemicznych. Tę specyficzną woń utożsamiamy z zapachem deszczu, chociaż jak wiemy, sam w sobie jest on bezwonny.

Innym z zapachów kojarzących się z deszczem jest ozon. Ten związek powstaje w bardziej dynamicznych warunkach - podczas burzy. Ładunki elektryczne rozdzielają cząsteczki azotu i tlenu na oddzielne atomy. Niektóre z nich przemieniają się w trójatomowy tlen, czyli właśnie ozon, który zapowiada zbliżającą się burzę, dosyć wilgotnym i trochę ostrym zapachem czystości w powietrzu.

Na intensywność zapachu deszczu czy burzy, wpływa okres suszy przed wystąpieniem opadów, burzy, przesuszenie gleby, roślinności, ale i sam teren, na którym przebywamy. Oczywiście inaczej będzie pachniało powietrze nasycone jodem w regionie nadmorskim, inaczej wysoko w górach, w okolicy lasu a inaczej w środku miasta.

KROPLE DESZCZU W PERFUMACH

Deszczowe akcenty w perfumach zdecydowanie odzwierciedlają połączenia komponentów o profilach ozonowych, wodnych i ziemistych, najczęściej są to różnorodne molekuły. Temat deszczowych perfum może być jednak bardzo różnie rozumiany. Kompozycja może przywoływać obraz parnych ogrodów skąpanych w ciepłym deszczu, ponurą aurę nadmorskiej plaży, której słony zapach miesza się ze świeżością deszczu, energetyzujący aromat leśnej roślinności i mokrej ściółki zlanej ulewnym deszczem, wilgotną glebę i tęczę po lekkiej mżawce, której woń wręcz zachęca do spaceru, pobudzający zapach zieleni przesiąkniętej deszczem po gwałtownej burzy, czy gęstość powietrza, które wypełnia ziemista duszność zwiastująca jeszcze większą ulewę. Każdy z tych obrazów przedstawia inne połączenie składników, jednak elementami, które sugerują deszczowy klimat w perfumach ( poza molekułami) są: mchy, paczula, wetyweria, metaliczne akcenty zieleni czy niektóre kwiaty o wodnym profilu.

DESZCZOWE AKCENTY W PERFUMACH Z MON CREDO

Bez wątpienia najlepiej deszczową aurę ukazują nam molekuły. W opinii naszych klientów zapach deszczu wypełnia bestsellerową „dwójkę escentric” Escentric Molecules, choć są i tacy, którzy wyczuwają w niej dominujący marchewkowy aromat irysa. Jeśli jesteście w tej drugiej grupie, to proponujemy przetestować jednoskładnikowe: Molecule 01 oraz Molecule 05 lub Molecule 01+ Patchouli . Naszym zdaniem w ostatniej z kompozycji marka stworzyła wybitnie deszczowy klimat, w którym ziemista świeżość wręcz bucha od pierwszego psiknięcia.

Bardziej leśną wersję deszczowej, ziemistej świeżości ale również za sprawą paczuli, przedstawia Tribal Arte Profumi . W tym przypadku paczulę uzupełnia mech dębowy z tonką i naprawdę ciężko określić, który składnik dominuje w kompozycji, gdyż każdy ma w niej swoje bardzo przemyślane miejsce. Tribal roztacza aromat przesiąkniętego, starego boru, w którym powietrze wypełnia parna ziemistość i wilgoć drzewnej zieleni.

Siené Tiziany Terenzi , choć zawiera paczulę, to zdecydowanie w tle. Pierwsze nuty to aromatyczne akcenty iglastych krzewów. Na drugim planie skóra i irys, a dalej lekkie kadzidło. Pierwsze skojarzenie to skórzana kurtka motocyklisty, którego w drodze złapał ulewny deszcz. Siené jest bardzo klimatycznym zapachem dla pewnych siebie, zdecydowanych osób. Wilgotny akcent zieleni doskonale łączy się z suchym, skórzanym akordem.

Havana Rain Jacques Zolty również zawiera skórzany ton, jednak budują go intrygujące komponenty: birch-tar, brzoza, kumin i labdanum. W filarze znajdziemy złożony akord deszczowych nut w otoczeniu jałowca, różowego pieprzu i bursztynu. Otwarcie zaskoczy intensywnym zapachem… deszczu! Zapach nie rozwija się jednak w wodną stronę, a przeważają w nim cięższe składniki.

Lekkie kwiatowe akcenty w zieleni łąki, mokry mech i ziemia pod bosymi stopami, to obraz malowany ręką Baruti w Tindrer . Każdy, kto szuka aromatu naturalnej zieleni po deszczu, znajdzie go w kompozycji zroszonej delikatnym, rześkim, letnim deszczem.

Ciekawostką wśród deszczowych aromatów jest Afrodite Tiziany Terenzi. Znajdziemy w niej zaskakujący zapach mokrego betonu. Co prawda filar zapachu tworzą owoce, jednak pomiędzy nimi pojawiają się metaliczne akcenty bzu i konwalii, które w połączeniu ze słonym aromatem ambry, tworzą wrażenie chłodnego, mokrego tła, jak zapach deszczu w mieście.

Do prawidłowego działania strony niezbędne są pliki cookie, zapoznaj się z naszą polityką plików cookie.     AKCEPTUJĘ